O Fotografii

sobota, 25 sierpień 2007

O fotografii bez fotografa

Lilienstein
W dzisiejszej Franfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) Jordan Bear zamiescił artykuł o wystawie "Amelia Earhart" w International Center of Photography w Nowym Jorku.
Jest zaprzeczeniem tradycyjnego typu monograficznej wystawy w muzeum: w jej centrum zamiast fotografa znajduje się ważna postać historyczna. Tym co łączy wsytawione dzieła nie jest osoba artysty, lecz przedstawiony przez niego obiekt. I tak pokazywane w Nowym Jorku zdjęcia amerykańskiej pilotki Earhart są prawie całkowicie anonimowe: komercyjne zdjęcia studyjne, zdjęcia z reklam papierosów, ujęcia z magazynów dla pań. Z pewnością tu czy tam można trafić na wspaniały portret Edwarda Streichena, ale wizerunek Earhart nie był tworzony przez elitę profesjonalnych fotografów. Wydaje się raczej, że powstał sam z siebie, w obiektywach aparatów mass-mediów. Twórcy ikony Earhart pozostają nieznani; są to "fotografie bez fotografa".

Podążając dalej tym tropem...
W zeszłym roku w domach aukcyjncyh padł międzynarodowy rekord: zdjęcie "99 Cent II Diptychon" z 1999 roku autorstwa Andreasa Gurskyego osiągnęło cenę ponad 2 milionów dolarów. Cyfrowo zmieniona i dostosowana do monumentalnego stylu Gurskyego fotografia przedstawia towary wystawione na sprzedaż w tanim supermarkecie. Tym samym stawiając motyw w irnonicznym kontraście w sosunku do kwoty sprzedaży. Wystwione na sprzedaż nie są jednak tanie towary z marketu, tylko marka samego artysty. [...] Zdjęcie Gurskyego jest antytezą masowej konsumpcji oferowanej przez supermarket. Jednocześnie kult wytworzony wokół "Limitowanych Serii" zdjęć Gurskyego, Tomasa Strutha, itp., dosięgnął samych zdjęć, przekształcając je z powrotem w towary. Nieznany fotograf Earhart jest tym samym przeciwieństwem swoich słynnych kolegów po fachu. Sens wystawy w International Center of Photography polega więc na tym, aby oglądać "fotografie bez fotografa".


Zdjęcie: Lilienstein, Sächsiche Schweiz, Styczeń 2007

Etykiety:

poniedziałek, 20 sierpień 2007

O nie robieniu zdjęć


I remember seeing, in about 1919, an exciting vista from Baker Beach: a mass of dark cliffs gathering above the shore with a small segment of the ocean horizon beyond. The cliffs were clearly segmented into strong planar areas of light. I had no camera but my eye, and no reference to time but the slow passage of sun. The scene has remained brilliantly fixed in my mind. I often returned with my camera in a futile search for that elusive experience with hopes for a moment that would justify a photograph. It has taken me lifetime to recognize when I should not feel obligated to make a photograph. If I do not "see" an image in terms of the subject and its creative potential at the time, I no longer contest my instincts. I am certain that another photographer's eye might perceive wonders in the scenes that evaded me.
Ansel Adams - "An Autobiography"
Zdjęcie: Hiddensee, Lipiec 2007

Etykiety:

sobota, 18 sierpień 2007

O zrobionych zdjęciach


I am pleased, not satisfied, with my prints as they display themselves to me on the wall. No question but that I have gone ahead. And then comes the question, what next? An exhibit is always a climax to a certain period: once shown a print becomes definitely a part of one's past; if not actually discarded, it is relegated to a portfolio of old loves, to be referred to at times with perhaps no more than tender memories.
Edward Weston - "The Daybooks of Edward Weston"
Zdjęcie: Altcoschütz, Styczeń 2007

Etykiety: